Słuchajcie Spike'a, mądrze gada. |
Mamy
jesień. Jesień odznacza się paroma istotnymi rzeczami. Drzewa
liście zrzucają, wicher słabe drzewa łamie, a silne głaszcze,
czasem zima zaskoczy drogowców, jest parę smutnych świąt, dni są
krótsze i ogólnie piździ.
Czym
jeszcze charakteryzuje się jesień? Oczywiście, jesienną deprechą!
To chyba najpopularniejsze polskie schorzenie dostępne w wieku
13-45.
Ale
jak tutaj czerpać radość z życia? Jak tu się cieszyć, jak
przyroda powoli kurczy się do nor i zdycha? Jak się jarać dniami,
skoro zaczynają trwać mniej niż siedzisz w szkole czy pracy? Jak
patrzysz za okno i masz święto trupa, za tym idące zarąbiście
smutne święto niepodległości (ponieważ najwyraźniej odzyskanie
niepodległości to jedna z najsmutniejszych rzeczy jaka nam się
stała, ale o tym kiedy indziej), złote liście w chwilę
wilgotnieją i czernieją, także zamiast iść po chrupiącym suszu
dreptasz radośnie po zgniliźnie drzew?
Lecąc
przez tajmlajny ludzi którzy są moimi znajomymi na facebooku widzę
masę cytatów o tym jak jest beznadziejnie, szaro, za dzieciaka i
komuny było lepiej, że cierpią jak Maria Peszek w Bangkoku oraz -
co interesujące - że w XIX wieku na Hiszpańskim dworze królewskim
karły były trzymane jako zabawki.
Sam
w tej szarej beznadziei jestem wcale niewiele lepszy, jasne. Ale hej,
oddajcie mi to, że ja jestem spieprzony konsekwentnie cały rok, nie
tylko wtedy, jak browar w plenerze grozi bezpłodnością przez
przymarznięcie sprzętu do elementu otoczenia. I wiecie co? Zdradzę
wam sekret. Da się coś z tym zrobić.
Serio!
Da się cieszyć jesienią. I to używając tylko legalnych rzeczy.
Tak,
wiem że alkohol jest legalny, nie o to chodzi.
Znajdź
sobie jakieś hobby, jeżeli żadnego nie masz. Jeżeli jakieś masz,
to je odkurz. Jeżeli lubisz pić - napij się, tylko nie rozrabiaj.
Jeżeli lubisz rozrabiać to jesteś dziwny, ale spoko, bylebyś
nikomu nie robił krzywdy. Jeżeli lubisz robić komuś krzywdę,
zgłoś się na najbliższy komisariat. Jeżeli lubisz zbierać
znaczki, to super. Jeżeli lubisz grać w gry to to kurna rób.
Filozofia działania ma tutaj wartości ujemne. Kup herbatę, której
nie piłeś. Obejrzyj film, który przegapiłeś. Rzuć papierosy i
rób brzuszki. Zaprzyjaźnij się z karłem. Zaskocz ZAiKS i kup
oryginalną płytę.
Możesz
też siedzieć w kącie i ryczeć. Też działa. Ja jestem
prokrastynatorem (trudne słowo) z latami praktyki, nigdy za nic nie
potrafię się zabrać porządnie. Ale ściskam się za mentalne jaja
i jakoś idzie. Wróciłem do pisania. Znów trochę gram. Nadal mam
okropne zjazdy, ale przynajmniej znajduję te chwile, kiedy coś
działa i staram się je pielęgnować. W ten czy inny sposób.
Przestań
się uśmiechać, zboczeńcu.
Żyjemy
w czasach gdzie byle dół rośnie do "depresji". Jak
robisz się trochę osowiały, to masz depresję. Jak masz gorszy
dzień, to masz początki depresji. Jak robisz sobie leniwy dzień, w
którym nie wychodzisz z łóżka poza załatwianiem podstawowych
potrzeb, to może masz początki depresji, bo oni leżą w łóżkach,
zwyrodnialcy. Jak masz dzień, gdzie wszystko cię wkurza, to może
zaczynasz wpadać w anhedonię, która prowadzi do depresji.
Teraz
uwaga, skupmy się. A może po prostu masz się trochę chujowo i
wyolbrzymiasz jak pajac? Może tak naprawdę dajesz się ponieść
temu, że wszystko zdycha a ludzie w Warszawie obwiniają Tuska za
tłok na cmentarzu? Może wcale nie jest tak beznadziejnie i wcale
tak nie śmierdzi? Bądź dorosły, wstań, podetrzyj tyłek,
wciągnij spodnie i się rozejrzyj. Jak spuścisz wodę to i smród
zniknie.
Weźcie
sobie do serca słowa Spike'a z obrazka na wstępie. Co się dzieje,
to się dzieje. Zauważyłem ostatnio jedną rzecz. Mieszkam na tym
dziewiątym piętrze, do niedawna paliłem, czasem robiłem to
wychylając się przez okno (co jest całkiem zabawne, bo mam lęk
wysokości). Na początku czułem się głupio stercząc połową
ciała na zewnątrz w dziwnych pozycjach, z czasem zauważyłem, że
nikt z przechodniów nie zwraca na to uwagi. Ludzie nie patrzą się
w niebo. Mamy tu naprawdę przezajebisty widok, wielka niebieska
połać do podziwiania. A wszyscy wgapiają się w zapluty chodnik.
To nie działa. Nie wiecie, co przegapiacie.
Nie
masz depresji, pajacu. Jesteś niewyżyty emocjonalnie, za dużo
magazynujesz. Da się jarać rzeczami jesienią, da się cieszyć jak
wszystko wgniata w ziemię. Pamiętajcie, na filmach zawsze najlepiej
wyglądają ci, który się uśmiechają po tym, jak dostali w ryj.
Podnieśmy się wszyscy i przyjmy przed siebie. Do tego zostaliśmy
zaprojektowani. Depresja srepresja, chcesz wiedzieć czy ją masz?
Idź kurwa do terapeuty, a nie czytaj teksty na blogach.
Serio, to podobno działa.
Posłowiem:
Tekst był napisany dłuższy czas temu, tylko czekał na publikację gdzieś indziej. Nie doczekał się, zatem trafia tutaj. Nowa, świeża nota pojawi się relatywnie niedługo.
W nagrodę za cierpliwość, tradycyjnie, piosenka. Tym razem mój ukochany Koniec Świata, który powitam godnym skakaniem trzydziestego listopada w Poznańskim klubie U Bazyla. Jak ktoś chętny, to zapraszam, bilety w przedsprzedaży za piętnaście złociszy, w dniu koncertu za dwadzieścia.
Wzajem.
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst. Też rzuciłam palenie. Wszystkim którzy nadal próbują polecam jesień lub zimę jako dwie najłatwiejsze pory roku do tej misji. Na głód nikotynowy dłubię słonecznik na prawdę pomaga :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się, że słowo depresja jest nadużywane.
OdpowiedzUsuńJa w związku z zażywaniem dosyć ciężkich leków (myśli samobójcze są wpisane w efekty uboczne...) miałem stwierdzone "rozchwianie emocjonalne/stany okołodepresyjne"; depresja to po prostu łatwiejsze słowo. Ponieważ byłem "tam" wyjątkowo wkurzają mnie dzieci które się obnoszą swoją depresją bo starszy brat ogląda youtube i nie da się zagrać w counter strike'a. Albo się zakochali bez wzajemności i wstawiają żałosne zdjęcia na fejsbuka o tym, jakie to życie jest ciężkie i słuchają emo rocka.
Macie rodziców? Kochają was? Macie normalne warunki w domu? Nie jesteście ciężko chorzy? Macie komputer, komórkę, jedzenie i wodę? Tak? To weźcie się, kurde, w garść bo sprawiacie ból tym którzy mają naprawde przesrane w życiu.
Zacznę patrzyć w górę, może akurat jakiś przystojniak się wychyli przez okno z papierosem w dłoni. :D
OdpowiedzUsuńCo do rzucania, to zawsze myślałam, że lato jest najlepsze - gorąco, po co się jeszcze dymem dławić?
Trafiłam na Twojego bloga z linka(u?) umieszczonego przez Niekrytego na jego tablicy na facebooku.
OdpowiedzUsuńI jestem pod wielkim wrażeniem Twojego stylu pisania - sposobu, w jaki formułujesz myśli i poczucia humoru. Krótko mówiąc, bardzo mi się tu podoba i będę regularnie zaglądać w oczekiwaniu na nowe notki. :)
Natalia
Dziękuję za miłe słowa, jesteście kochani.
OdpowiedzUsuńGinger, jak zaczynałem palić, to kolega powiedział mi mądrość życiową. Brzmiała ona "stary, jak będziesz rzucał palenie, nie rób tego zimą. Nigdy." Jestem w stanie to zrozumieć, bo zimowe rzucanie, kiedy wszystko martwe i niemiłe ciężko dla mnie działało. No, ale z drugiej strony udaje mi się nie palić kolejny miesiąc po rzuceniu tak o, bo obiecałem Najlepszej z Narzeczonych. Wszystko można, jak się chce. ;)
Natalia, to, co napisałaś jest szalenie miłe, dziękuję. Pisanie to rzecz, którą kocham i chociaż zawsze ciężko mi spłodzić początek, tak później po prostu idzie. Bardzo się cieszę, jak komuś się podoba, to bardzo, bardzo fajne uczucie.