2013/07/07

Powolna niedziela.

Hello! Szczury lubią hamaki.
Obudziłem się zmęczony wieczorem poprzednim. Nocą poprzednim. Sobotą, w ogóle.

Zaliczyłem świetny piknik pracowniczy, masa atrakcji, masa żarcia, masa piwa. Bardzo pozytywna inicjatywa. Widzicie, trik jest taki, że ile bym nie psioczył na moją pracę, tak jednego jej nie odmówię - imprezy robią pierwsza klasa. Jeszcze nie spotkałem się z pracą magazynową, gdzie tak by dbano o rozrywkę pracowników.

Inara uwielbia kukurydzę.
Poza tym, hej, mogę się polansić - wygrałem aparat. Całkiem przyzwoity aparat, robiłem nim zdjęcie powyżej i focię obok - chociaż ta druga już jest przejechana Instagramem. Jako typowy szczurzy miłośnik oczywiście napycham kartę pamięci zdjęciami ogonów. I nie żałuję niczego!

Jak już przemogłem niebotycznego kaca, pomogłem ogarnąć obiad i zrobiłem szczurom nowy hamak, bo jeden to mało... Skończyła mi się niedziela. Ale powiem wam, że to naprawdę świetne, mieć taki dzień kompletnego chill-outu. Szkoda, że od jutra znów nurkujemy w całym tym radosnym bagnie zagrywek, sztuczek, kombinacji i innych cudów. Niebo gwiaździste nade mną, Zombi we mnie. Upiorno, upiornie.

Zawsze będę kochał Poznań i zawsze będę go ciepło reklamował, ale i tutaj niestety nie brakuje zjebów. Portal MM Poznań doniósł o morderstwie w centrum miasta. Niby podejrzanych już zatrzymano, ale nie zmienia to faktu, że pozytywna za dnia Półwiejska za sprawą otaczających ją klubów nocą zamienia się w zgoła nieprzyjazne miejsce. Czasami nawet tony kamer nie pomogą.

Przejdźmy do radośniejszych wieści!
Zdjęcie pochodzi z Shappi Workshop 

Aleksandra "Shappi" Tora, naprawdę zacna cosplayerka zdominowała scenę Europejską i zajęła pierwsze miejsce na European Cosplay Gathering w Paryżu.

Głębokie ukłony, gratulacje i w ogóle. Zasłużyła. Od tej pani się uczmy. Chciałbym mieć kiedyś tyle zapału, co ona. Może pewnego dnia, hm?


Stonujmy jeszcze cichą nadzieją, że w Kanadzie wszystko będzie okej po tragedii, jaka ich spotkała. Usterka pociągu przewożącego chemikalia doprowadziła do eksplozji wyczuwalnej na kilka kilometrów.

Tym akcentem kończę na dziś. Podtrzymuję, że świetnie mi się pisze z Lao Che w tle, zatem i Lao Che dziś się dzielę:


Do następnego!